9 obrazów dla dziewięciolatka
projekt dofinansowany ze środków
Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
pochodzących z funduszu promocji kultury

Mieczysław Szczuka

„Autoportret z paletą”

Data powstania 1920

Rozmiar 134,5 x 91


Olej na płótnie

Zbiory Muzeum Narodowego w Warszawie

MIECZYSŁAW SZCZUKA (1898 – 1927). Jego pierwszymi modelami były chrząszcze, motyle i inne owady. Pochodziły z kolekcji ojca przyszłego artysty. Mieczysław rysował żyjątka z różnych perspektyw, często wyolbrzymione. Prace te wprawiły w euforię Miłosza Kotarbińskiego, profesora Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie, gdzie Szczuka rozpoczął studia. Był zdolnym, przystojnym i całkowicie poświęconym sztuce cudownym dzieckiem.


Cudowne dziecko nie było jednak wzorowym studentem. Na zajęciach bywał rzadko, rówieśnicy uważali go za dziwaka. A profesorowie? Jeden z nich Karol Tichy powiedział: My – profesorowie – patrzymy na pana Szczukę jak kura, co wysiedziała kaczkę. Szczuka to artysta przyszłości.
 

Artysta przyszłości związał się z twórcami awangardowymi. W 1923 roku założyli Grupę Kubistów Konstruktywistów i Suprematystów BLOK. Swoje idee głosili za pośrednictwem czasopisma „Blok”. W pierwszym numerze pisali: Zamiast natchnienia, estetycznej kontemplacji - świadoma, kształtująca wola, domagająca się jasności i ścisłości form. (...) Zasada ekonomii pociąga za sobą wielkie uproszczenia środków - dlatego pracę ręczną artysty redukuje się do miniatur, mechanizując ją. Do BLOKU należeli m.in.: Henryk Stażewski, Władysław Strzemiński, Katarzyną Kobro, Henryk Berlewi i Teresa Żarnoweróna. Teresa była nie tylko współpracowniczką Mieczysława lecz także jego miłością.
 

Miłością bezgraniczną darzył Szczuka góry. Często jeździł w Tatry. Przecierał szlaki nie tylko w sztuce. Był wybitnym wspinaczem. Wielu trudnych wejść dokonał jako pierwszy. W sierpniu 1927 roku, po raz trzynasty, wspinał się południową ścianą Zamarłej Turni. W niewyjaśnionych do dziś okolicznościach spadł i zginął.
 

Zginął, także w wyniku wojny, dorobek artysty. Wśród nielicznych zachowanych prac jest Autoportret. Próżno jednak szukać w nim oddanej z fotograficzną dokładnością podobizny Mieczysława. Kanciasta, bardzo uproszczona sylwetka. W dłoni prostokątna paleta. Uwagę przykuwa twarz. Wygląda jak wyrzeźbiona z drewnianych, sklejonych ze sobą przypadkowo brył. Ten „nieład” to próba ukazania jednego, trójwymiarowego elementu na płaskiej powierzchni. Próba tym trudniejsza, iż usiłuje pokazać twarz artysty z wielu stron. Dlaczego akurat w ten sposób? Ponieważ obraz powstał w czasie gdy Szczuka interesował się kubizmem.
 

Kubizm analizując budowę obrazu – przenosi trójwymiarowość świata widzialnego na dwuwymiarowość obrazu przy użyciu wzajemnie przenikających się i zachodzących na siebie płaszczyzn – dając jedność zjawisku obrazu zlokalizowaną w jego ramach – pisali o założeniach tego kierunku artyści na łamach „Bloku”.

AUTOPORTRET
Przedstawienie samego siebie. Dla zapisania się na kartach historii. Dla kreowania własnego wizerunku wśród współczesnych. Z braku innych modeli. To główne powody, dla których artyści czynili bohaterami tworzonych dzieł samych siebie.


W krajach Europy zachodniej pierwsze autoportrety pojawiły się w XV wieku wraz z nastaniem renesansu. Epoka ta w centrum zainteresowania stawiała człowieka. Malarze zaczęli być postrzegani nie jako zwykli rzemieślnicy. Byli natchnionymi, utalentowanymi twórcami. Stopniowo udało im się wyzwolić z „kajdan” średniowiecznych cechów. Jedną z pierwszych oznak wyjścia z cienia było sygnowanie, czyli podpisywanie prac. Kolejną, że nadawali postaciom z obrazów własne rysy twarzy. To tzw. kryptoautoportrety. Jednym z najsłynniejszych jest Salvador Mundi Albrechta Dürera. Przez kilka kolejnych stuleci autoportrety tworzyło większość malarzy. Przedstawiali się na różne sposoby: na neutralnym tle, podczas pracy, w towarzystwie innych osób, z atrybutami takimi jak pędzle i paleta, w przebraniu.


W Polsce sytuacja wygląda nieco inaczej. Do XVIII wieku cechy rzemieślnicze miały silną pozycję i artystom ciężko jest się od nich uniezależnić. Nie sprzyjało to ich rozwojowi jako natchnionych indywidualistów. Portrety własne były rzadkością. Przypuszcza się że Wit Stwosz jednej z postaci w ołtarzu mariackim nadał własne rysy. Z przekazów pisanych wiadomo, że Mikołaj Kopernik lubił malować. Piotr Gassendi, filozof i autor życiorysu astronoma napisał że nawet znakomicie malował siebie przed zwierciadłem. Na dworze Zygmunta III i Władysława IV Wazów, miłośników sztuki, pracowali malarze, którzy stworzyli autoportrety. Przełom w tej gałęzi twórczości nadszedł w Polsce dopiero wraz ze Stanisławem Augustem Poniatowskim. Cechy malarskie straciły znaczenie, a malarstwo zostało uznane za sztukę wyzwoloną. Wzrósł status artysty w społeczeństwie. Powstające po rozbiorach Szkoły Sztuk Pięknych oraz Klasy Rysunkowe ułatwiły osobom z różnych środowisk dostęp do edukacji artystycznej. W XIX wieku artyści znad Wisły tworzyli liczne, znakomite autoportrety. Uwieczniali nie tylko swój wygląd zewnętrzny lecz także charakter i emocje. Nierzadkie były też autoironiczne karykatury.


Autoportrety były (i są nadal) obiektami kolekcjonerskimi. Kardynał Leopold Medyceusz w drugiej połowie XVII wieku zapoczątkował zbiór autoportretów artystów. Kolekcja znajduje się obecnie w galerii Uffizi we Florencji. Uzupełniania od momentu powstania liczy obecnie ponad dwieście wizerunków malarzy i malarek.
 

Galerię autoportretów najlepszych polskich współczesnych malarzy chciał posiadać także Ignacy hrabia Korwin–Milewski (1846–1926). Zamówił autoportrety u ponad dwudziestu wybitnych polskich twórców, m.in: Jana Matejki, Jacka Malczewskiego, Aleksandra Gierymskiego i Anny Bilińskiej–Bohdanowiczowej.
 

Wynalezienie i rozpowszechnienie się fotografii spowodowało kolejny przełom w myśleniu o (auto)portretach. Zdjęcie znacznie wierniej niż malarstwo oddawało wygląd zewnętrzny człowieka. Dlatego malarze zaczęli poszukiwać nowych środków wyrazu. W wizerunkach portretowanych osób zaczęli bardziej skupiać się na ich sferze duchowej.

Anna Knapek